tel: +48 693 142 422

ul. Fabryczna 77

66-400 Gorzów Wlkp.

Bądź na bieżąco !

phucapitol@poczta.onet.pl.

Spotkajmy się !

Bo kiedy pojawia się konflikt, pierwszą myślą, jaka przychodzi nam wtedy do głowy jest sąd!
I to jest oczywiste. 
Znamy sądy z ekranu:  "Prawo Agaty", aktualny hit -  serial "Chyłka" - rozprawy z dnia na dzień, procesy, które kończą się w tydzień,  wygrana za wygraną... 
Ale chyba też wiemy, że rzeczywistość trochę odbiega od tej wyreżyserowanej. 
 
Dzisiaj pokażę Wam drogę sądową trochę "od kuchni".
Kto chce mi towarzyszyć, to radzę zapiąć pasy...
 
Zgodzicie się pewnie z tym, że z reguły w postępowaniu przed sądem nie jesteśmy sami, bo nie jest łatwo ogarnąć te wszystkie wymogi procesowe ( zarzuty, rygory, dowody, okoliczności )  - więc towarzyszą nam profesjonalni pełnomocnicy.  Najlepiej jakby byli "nieugięci" "bezwzględni" "doświadczeni w bojach"🔥 "petardy". Walczą dzielnie o nasze racje ( taka ich rola ), tak dzielnie, że aż czasami wprawiają nas w zdumienie, że nasze racje ( przyznajcie, że czasami liche ) są takie "mądre". I te prawnicze zwroty i regułki. Wspaniałe po prostu😍. Sędzia na pewno będzie zauroczony.
Co prawda pełnomocnicy kosztują, ale przecież już Napoleon w tysiąc osiemset którymś tam roku mówił, że do wojny potrzeba tylko i aż trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz ...pieniedzy.
 
Dobra, pełnomocnik jest, więc przychodzi czas gromadzenia dowodów. Podsłuchy, nasi świadkowie, zdjęcia, jakieś niebieskie karty, detektywi ( teraz w sumie niebieskie karty ustępują miejsca detektywom), usterki bardziej większe niż mniejsze, prywatne opinie...W sprawach rodzinnych często jawi się konieczność wszczęcia jakiejś odrębnej sprawy karnej np o znęcanie, zniewagę albo pobicie. 
Wojna to wojna!  🗡️ Nie bierzemy jeńców. 
Druga strona już nie jest kontrahentem, pozwanym, byłym małżonkiem. Teraz to przeciwnik procesowy, oszust albo drań. Nawet myśl o drugiej stronie podnosi nam ciśnienie!
Pisałam już, że to wszystko też kosztuje?
 
Wreszcie złożenie pozwu do sądu, opłata sądowa i czekamy. 
Czekamy.
Jeszcze czekamy😶
Czekamy dalej. 
Po długim oczekiwaniu dostajemy wezwanie na rozprawę. 
Tak! To jest nasza chwila!  
Teraz sąd wysłucha naszych racji. Moich racji, moich świętych racji.
 
Ale moment🤨. 
Zanim ta wyczekana rozprawa, to najpierw jeszcze praca do wykonania:  uzupełnienie wniosków dowodowych ( no przecież druga strona bezczelnie 😤 robi to co my(!), budowanie strategii, inicjowanie sojuszy wśród znajomych, rodziny, obalenie dowodów przeciwnych naszym twierdzeniom - wszak papier wszystko przyjmie).
Dalej - rzetelne przygotowanie się do zeznań. Nas samych i naszych świadków też. Najlepiej nic nie pomylić, łącznie z tym kto, gdzie siedzi na sali rozpraw.  Wprawdzie nie jest to łatwe, bo jakoś tak przed sądem uruchamia się stres i wtedy możemy powiedzieć za dużo. Albo za mało. Albo zrobić coś niestosownego😱. Jeszcze w dodatku ten sąd czasami przerywa w połowie zdania, które było ważne, mega- ważne i pośrednio powiązane ze sprawą i każde mówić krótko i na temat. 
No ale trudno. Takie procedury. 
 
Bylebyśmy za długo nie tkwili w tym procesie i nie czekali wieki na wydanie sprawiedliwego wyroku ( niektórzy to nawet mówią, że najbardziej się boją, że nie dożyją ...). 
Przypomniałam sobie ważną rzecz odnośnie sprawności postępowania sądowego. Jest pandemia. Sądy działają, jak działają. Dodatkowo, jeśli trafi się wyjątkowo zajadły przeciwnik, to może być jeszcze gorzej, bo wcale nie jest trudno intencjonalnie przedłużać postępowanie sądowe. Wszak czego nie robi się dla wygranej? Wystarczy zawnioskować o wielu świadków, o opinię biegłego, o ujawnienie informacji o dochodach drugiej strony. Dobre jest też taktycznie skorzystanie z zabezpieczenia. Jest co prawda ryzyko zażalenia tego zabezpieczenia albo wniosku o zmianę zabezpieczenia. Ale co tam ! (👉Tu znów można o tych jeńcach na wojnie.)
 
I tak, raczej po długim niż krótkim procesie, gdy oddaliśmy swoją sprawę w pełni w ręce wymiaru sprawiedliwości, czeka nas ogłoszenie wyroku. Trzeba przyznać, że jest on jedną, wielką ❓niewiadomą ❓( no chyba, że nie doceniam pełnomocników którzy dają gwarancję takiego czy innego rozstrzygnięcia sprawy, jeśli tacy są - to przepraszam). 
Sąd, mocą swojego urzędu powie kto miał rację. Ktoś zawsze przegrywa. Gorzej jak sąd orzeknie niezbyt korzystnie dla obu stron ( OMG !) albo np w sprawie rozwodowej obarczy winą obojga małżonków. W sumie, jak sprawa pójdzie nie po naszej myśli, to będzie na kogo zrzucić winę. Zawsze lepiej brzmi "wiesz, przegrałem, ale to przez tego sędziego".
Ale nie bądźmy defetystami. Przecież sędzia widzi ile się natrudziliśmy, żeby wykazać swoje racje, jakie koszty ponieśliśmy ( czasami nawet byliśmy tak zapalczywi w walce, że te koszta stają się porównywalne z tym o co walczymy ).
 
Koniec?  Niekoniecznie. 
Bo w Polsce jest taka zasada, że postępowanie sądowe jest dwuinstancyjne, co znaczy, że od wyroku przysługuje apelacja.  Więc - wracając do naszej sprawy - nie można wykluczyć tej apelacji. Z naszej strony lub strony przeciwnika. To jest równoznaczne z nową opłatą sądową, odpowiednimi, nowymi pismami procesowymi, wsparciem pełnomocników ( bo apelacja to proceduralne nie jest łatwa sprawa i sami raczej nie damy rady), pełnomocników, którzy przecież kosztują, dodatkowym czasem...
 
I nie należy się zniechęcać, jeśli np po kilku latach procesu 😲 okaże się, że ten upragniony wyrok, który dzielnie wywalczyliśmy w sądzie, nie zostanie wykonany. 
Przecież po to są komornicy. Wprawdzie sytuacja się komplikuje kiedy strona zobowiązana np. do zapłaty, ogłasza upadłość, albo wyjeżdża zagranicę. Ale po co od razu tak złowieszczyć. Może być i tak, że od razu dostaniemy to, na czym nam zależało. 
 
Tylko czy po takim czasie pamiętamy jeszcze na czym nam zależało? Czy to nadal jest dla nas takie ważne? Czy jest warte zniszczenia relacji, które często pomimo wyroku nadal są konieczne ?  Czy niesie ze sobą wartość godną ogromnego zaangażowania czasu, środków finansowych, nerwów, ryzyka ? Czy jesteśmy gotowi na zagrywki przeciwnika procesowego?
 
Czasami odpowiemy, że tak. Ale nie zawsze.
 
 
Nazywam się Dorota Podolska, jestem mediatorem i wiem, że jest alternatywa dla tej drogi krzyżo.... przepraszam sądowej. 
To mediacja - doskonałe narzędzie prawne i nowoczesny sposób na polubowne rozwiązanie sporu. Tu można odpiąć pasy. 

Idziemy do sądu!

08 marca 2021

Mediatorka

Dorota Podolska